Co z lewicą na Wschodzie
2006-07-01 20:28
Z prof. Tadeuszem Iwińskim, członkiem Zarządu Krajowego SLD rozmawia Grzegorz Mathea,
GRZEGORZ MATHEA: Jak wygląda obecnie sytuacja lewicy w państwach byłego ZSRR? Czy istnieje współpraca lewicy zachodnioeuropejskiej z jej odpowiednikami na Wschodzie?
TADEUSZ IWIŃSKI: Zainteresowanie tym, co się dzieje na lewicy u naszych wschodnich sąsiadów wzrasta, szczególnie w Unii Europejskiej i Partii Europejskich Socjalistów (PES). Oczywiście, największą zagadką jest to, co dzieje się z lewicą w Rosji. Międzynarodówka Socjalistyczna, będąca największą rodziną polityczną na świecie (161 partii, z których 60 jest u władzy), ma pewną słabość - jej wpływy na tamtym obszarze są stosunkowo niewielkie. Ale zainteresowanie i solidarność Międzynarodówki wzrasta, również jeśli chodzi o Ukrainę, Białoruś czy Kazachstan - w jej ramach istnieje komisja zajmująca się sprawami WNP i Kaukazu, której jestem wiceprzewodniczącym. W ciągu ostatniego półrocza mieliśmy dwa posiedzenia w Moskwie - zastanawialiśmy się wspólnie, jak wspomóc socjaldemokrację rosyjską. Także PES powołała w zeszłym roku grupę roboczą ds. wschodniego sąsiedztwa Unii – mam zaszczyt wraz z Peterem Schiederem z Austrii nią kierować. Ma ona analizować sytuację lewicy we wspomnianych krajach. Zorganizowaliśmy m.in. dwa spotkania w Kijowie, nie tylko z ukraińskimi partnerami, lecz również z całą czołówką opozycji białoruskiej. Podczas planowanego na grudzień kongresu PES w Porto zostanie przedstawiony raport w tej sprawie.
GM: Czy lewica na Wschodzie ma siłę przebicia i program, z którym może trafić do wyborców? Nie słyszy się o lewicy na Wschodzie.
TI: Rzeczywiście, poza Litwą i Ukrainą oraz w mniejszym stopniu Mołdawią, na obszarze byłego ZSRR, socjaldemokracja i ruchy socjaldemokratyczne są raczej słabe. To swoista „biała plama" i PES wraz z Międzynarodówką starają się odrobić owo zapóźnienie. W Rosji, w grudniu przyszłego roku, odbędą się wybory do Dumy. Przyjęto ordynację, która zlikwidowała jednomandatowe okręgi i wprowadziła czysty system proporcjonalny. Do tego przegłosowano niezwykle wysoki 7-procentowy próg wyborczy. Przypomnę, że na świecie jedynie Turcja ma wyższy - 10 proc. Ta sytuacja wymusza konieczność zawarcia szerszej koalicji. Również na Ukrainie ostatnie wybory parlamentarne odbyły się przy zmienionej ordynacji i mimo że próg wyborczy wynosi zaledwie 3 proc., z 45 ugrupowań przekroczyło go tylko 5. Mówimy o ogromnych krajach - np. Kazachstan jest równy całej powierzchni Europy Zachodniej. Jeśli partia chce efektywnie działać w Rosji musi mieć struktury od Kaliningradu po Kamczatkę, od Petersburga po Rostów. Co do tworzenia tych struktur, to lewica rosyjska jest na tym etapie, na jakim lewica polska była 17 lat temu.
GM: A jak wyglądają stosunki z komunistami? Czy partie te widzą jakąś platformę porozumienia?
TI: Tym, co łączy szeroko rozumianą lewicę rosyjską jest sprzeciw wobec neoliberalnego modelu państwa. 80-tysięczna Socjaldemokratyczna Partia Rosji, jeszcze kilka lat temu kierowana przez Gorbaczowa, choć pozostaje poza parlamentem, ma jednak poparcie ze strony niektórych deputowanych. Sprzeciwiają się oni obecnej polityce gospodarczej, nawet w obliczu korzystnego dla Rosji wzrostu światowych cen ropy i gazu. Możliwe jest też, że proputinowska ”Jedyna Rosja” wykreuje z siebie jakąś frakcję socjaldemokratyczną. Wiele zależy od przyszłorocznych wyborów i stąd wspierana przez PES próba wzmocnienia Socjaldemokratów. Elekttorat komunistów stopniowo maleje, natomiast wyraźnie umacniają się siły nacjonalistyczne.
GM: Jaka jest sytuacja na Ukrainie i na Białorusi?
TI: Na Ukrainie, z 5 partii, które w ostatnich wyborach dostały się do parlamentu, dwie uważają się za lewicowe. Komunistyczna Partia Ukrainy Symonienki otrzymała niewiele ponad 3 proc., zaś socjaliści Aleksandra Moroza 5,7 proc. Komuniści na Ukrainie wyraźnie tracą poparcie - elektorat odebrała im Partia Regionów Janukowycza. Socjaliści zaś mimo stosunkowo niewielkiego poparcia i tylko 33 na 450 deputowanych, są języczkiem, u wagi - bez nich odtworzenie "pomarańczowej koalicji" nie byłoby możliwe. Ponownie wejdą do rządu, ale są np. przeciwni członkostwu w NATO. Na Białorusi mamy wzrost zainteresowania współpracą z PES i Międzynarodówką, ale tam głównym problemem jest wewnętrzne rozbicie, mnogość ugrupowań, ambicje poszczególnych liderów. Pamiętajmy przy tym, że przywódca opozycji demokratycznej, Milinkiewicz, nie ma nic wspólnego z lewicą, a partnerami dlań są PO i PiS. Społeczeństwa tych krajów są pasywne, a różnice społeczne są bez porównania większe niż u nas. Dużą rolę odgrywają olbrzymie odległości, różnice regionalne, kulturowe. Lewica zachodnioeuropejska jest w miarę homogeniczna. Lewica w państwach Europy środkowej coraz częściej się do niej upodabnia - strukturalnie i programowo. Tam natomiast proces tworzenia trwa, a różnice między ugrupowaniami w poszczególnych państwach byłego ZSRR wciąż przeważają. PES i Międzynarodówka dają im możliwość platformy porozumienia, wymiany opinii, spotkań. Duży udział ma w tym SLD.
GM: Jakie są przewidywania co do rozwoju lewicy na Wschodzie w najbliższych latach?
TI: W sposób nieuchronny będzie się ona upodabniać organizacyjnie i programowo do zachodnioeuropejskiej socjaldemokracji. Najbardziej dojrzali programowo są socjaldemokraci ukraińscy. Wspólnym mianownikiem tej lewicy jest jej otwartość na Europę. Trudno mówić jednak o szybkim wejściu Ukrainy do struktur unijnych - potrzeba na to wielu lat, ale nawiązanie szerszej współpracy z UE, czy ze Światową Organizacją Handlu jest możliwe i realne.
Dziękuję za rozmowę.
"Trybuna", 1-2.07.2006


