Dwa świat – wywiad
2004-12-17 00:00
Andrzej Mielnicki
Panie profesorze, kto wcześniej znajdzie się w Unii Europejskiej – i chrześcijańska Ukraina czy muzułmańska Turcja?
– Właśnie lecę na szczyt przywódców unijnych do Brukseli, gdzie ma zapaść decyzja, czy otworzyć negocjacje z Turcją. Prawdopodobna data rozpoczęcia tych negocjacji to połowa lub jesień przyszłego roku. Jeśli chodzi o Ukrainę, to w tej chwili nie ma nawet mowy o otwarciu negocjacji. Najpierw Ukraina musi zyskać status państwa rynkowego, potem wejść do Światowej Organizacji Handlu, a ewentualnie później zostać przyjęta do NATO.
Jednak zdaniem wielu polityków, unijnych miną lata nim Turcja znajdzie się w Unii.
– Myślę, że jest to perspektywa co najmniej 10-15 lat. Podobnie może wyglądać sprawa akcesji Ukrainy. Jednak oba te kraje, by myśleć spełnić szereg warunków, w tym tzw. kryteria kopenhaskie, chodzi o odpowiednie regulacje prawne, wskaźniki gospodarcze.
Panie profesorze, dlaczego Europa boi się Turcji? Bo tak wiele dzieli Zachód od świata islamu?
– Ależ bron Boże, nie boi się! Powinniśmy popierać Turcję w jej staraniach o wejście do Unii, bo to będzie miało ogromne znaczenie z punktu widzenia dialogu cywilizacyjnego. Werze, że inne kraje Unii, politycy to rozumieją i podczas tego szczytu UE otworzy drzwi dla Turcji.
Ale czy musi?
– Powinna, bo to będzie miało ogromne znaczenie psychologiczne. Nie ma lepszego modelu dla świata islamu niż Turcja, ich relacji między państwem a w cudzysłowie kościołem, bo w islamie nie ma kościoła jako jakiejś scentralizowanej struktury. To będzie miliarda muzułmanów na świecie, że oto nie są dyskryminowani z jakiegokolwiek to powodu.
Premier Turcji powiedział, że niesłabnący islamski terroryzm będzie trwał, jeśli Unia nie przestanie być „chrześcijańskim klubem". Może dlatego Unii jest potrzebna Turcja?
– Ale przecież już 20 milionów muzułmanów żyje we Francji, Niemczech czy innych krajach Unii. Tu sprawa toczy się o dialog cywilizacji. Bo albo dialog albo zderzenie cywilizacji, jak pisał Samuel Huntington, kreśląc wizję nieuchronnego konfliktu świata islamu z chrześcijańskim Zachodem. W ostatnich latach Turcja bardzo wiele zrobiła i robi, by ograniczyć terroryzm. Tu idzie też o to, by minimalizować społeczne źródła terroryzmu, m.in. poprzez wzrost ekonomiczny.


